Gracjan.net.pl

piosenki, zdjęcia, linki, zabawa,


Do moich urodzin pozostało

Witam wszystkich. Zapraszam do zapoznania się z moją krótką historią.

Urodziłem się 11 sierpnia 2006r. w pięknie położonej i cudowniej miejscowości Szczecinek. To małe miesteczko w województwie zachodniopomorskim.
To było bardzo gorące lato i pogoda trochę dokuczała mojej mamie. Kiedy się urodziłem, pomimo zapewnień lekarzy, że będę dużym dzieckiem ( a miałem ważyć ponad 4 kg )


To Ja


Moja Mama

Mój Tata


ważyłem 2,5 kg i miałem 50 cm. Moi kochani rodzice mieli problem z ubrankami dla mnie, bo przygotowali się na "kolosa". Z pomocą przybył jednak wujek Jacek, który przywiózł ubranka swojego synka (starszego ode mnie o 4 miesiące) i wszystko było już w najlepszym porządku.


Do domku wróciłem po 7 dniach, gdzie czekał na mnie tata. (zobacz zdjęcia). Na drugi dzień odwiedzili mnie też Babcia Lidzia i Dziadek Rysiek. Nawet mała Maxi (mój piesek) bardzo się cieszyła, chociaż była straaaasznie duża jak na mój gust.


Moja Babcia Lidzia

Mój Dziadek Rysiek

Po następnych dwóch tygodniach wychodziłem już na spacerki. Na mieście spotykałem się z moją ciocią i jej małym synkiem. Chodziliśmy na coraz dłuższe spacerki, głównie nad jezioro, które możecie zobaczyć w galerii zdjęc poświęconej Szczecinkowi. Później odwiedzałem też moją rodzinkę i ona odwiedzała mnie.


W październiku 2006 roku moi rodzice postanowili przenieść się do innego miasta. Wcale nie pytali mnie o zdanie. Tak się złożyło, że od tego czasu mieszkam w Koluszkach (niedaleko Łodzi) gdzie pracuje mój tata. Jest tam bardzo fajnie, ale brakuje trochę jezior, i tego klimatu Pomorza. No ale nie można mieć wszystkiego(...)
Niedaleko mnie mieszka teraz moja Babcia Henia,


Moja Babcia Henia

która często mnie odwiedza. Zawsze przynosi mi jakieś smakołyki i inne pyszności. No ale taka jest rola Babci, żeby być najukochańszą na świecie. Uwielbiam swoje Babcie i Dziadka, i dlatego serdecznie wszystkim życzę takich wspaniałych dziadków i babć jakich ja mam.

Mieszkamy już prawie trzy lata w centrum naszego pięknego kraju. Byłem już w wielu miejscach. Moi rodzice zabierają mnie ze sobą wszędzie (no może prawie wszędzie). Mój Tata ma teraz fajną pracę i codziennie jest w domku. Nie musi jeździć daleko i na kilka dni. On jest z tego zadowolony i ja muszę się przyznać, że też się cieszę, bo codziennie wieczorem mogę się z Tatą pobawić.
Moja mama też pracuje. Na szczęście do pracy nie musi chodzić codziennie i dlatego czasami jest ze mną, a czasami przyjeżdża do mnie Babcia Henia. Domek mamy już prawie odremontowany i jest (a przynajmniej tak mi się wydaje) bardzo fajnie. Często odwiedzam Babcię i dziadka w Grabowie (na Pomorzu). Jestem zdrowy i szczęśliwy, a to jest przecież najważniejsze.


Mam już dwa i pół roku. Mówię już bardzo dobrze całymi zdaniami i chociaż czasami jestem bardzo nieznośny, to wszyscy mnie kochają. Niedługo skończy się zima i jak tylko pozwoli pogoda sanki zamienię na rower i w drogę.


No i skończyła się zima 2008/2009. Tak jak zapowiedziałem przesiadłem się na rower. Ja - Gracjanek śmigam już w sportowym ubranku, bo na dworze pogoda piękna i to jest najważniejsze. Moi Rodzice zabierają mnie wszędzie ze sobą, a możecie mi wierzyć, że bardzo dużo podróżujemy. Praktycznie w każdy weekend gdzieś się wybieramy o czym świadczą zdjęcia w moich galeriach. W tym roku odwiedzamy miejsca, w których już byliśmy, ale także nowe. Centralna Polska jest dla nas nowa i bardzo bardzo fajna.


Skończyło się lato 2009r. przez ten czas znowu aodiwedziłem wiele ciekawych miejsc. Byłem w Warszawie (Wilanowie), odwiedziłem do F. Chopina w Żelazowej Woli, Sanktuarium Maryjne w Licheniu, Biskupin, kilka miast nad morzem, Babcię Lidzię i Dziadka Ryśka w Grabowie, moje rodzinne miasto - Szczecinek, dom do góry nogami w Szymbarku i wiele innych ciekawych miejsc. Dokładne relacje z moich wypraw oraz galerie zdjęć znajdziecie na mojej stronie.


No i minął kolejny rok. Jesień była brzydka i długa, zima zaczęła się późno - bo na święta jeszcze śniegu nie było, ale za to już na Sylwestra nieźle napadało. Święta spędziliśmy w domku w Koluszkach, na pomorze pojechaliśmy dopiero na początku stycznia i to tylko na tydzień. Trzeba było porządnie odpocząć po trudach roku 2009, ale niestety się nie udało. Jednak jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Właśnie cieszymy się z zakończenia wstrętnej i dokuczliwej zimy. Śniegu już praktycznie nie ma, ale nadal jest nieprzyjemnie zimno. Mimo wszystko jest dobrze. Trzymamy głowe do góry i idziemy dalej zobaczyć co przyniesie nam czas.


Wszystkiego dobrego i przyjemnego oglądania.

Powrót do strony głównej



Strona zoptymalizowana do rozdzielczości 1280x1024 w przeglądarkach Firefox 2, 3, IE 7 oraz Chrome


Copyright
namioty | używane samochody z belgii i francji | rafa koralowa | Hotele Szczecin | depilacja łódź